W wirtualnym niebie, czyli na czym polega wirtualne lotnictwo?

Wirtualne lotnictwo. Dla przeciętnego Kowalskiego takie sformułowanie zazwyczaj mówi niewiele lub też zupełnie nic. A jeśli coś nam nic nie mówi, jeśli nie wiemy czegoś na pewno, to zaczynamy się domyślać. Kowalskiemu wówczas maluje się przed oczami obraz nastolatka, który siadając do komputera odpala sobie gierkę, wybiera misję, a następnie ładuje mu się coś na kształt sylwetki samolotu. No! I w sumie zadanie polega na tym, by kierując strzałkami góra, dół, lewa, prawa zestrzelić przeciwnika w możliwie najkrótszym czasie, zanim on zrobi to samo z nami. Konia z rzędem temu, kto w pierwszej chwili wyobrazi sobie lotniczą gierkę z samolotem pasażerskim w roli głównej. Przecież nie da się dopisać porywającej fabuły do czegoś, co właściwie potrafi „tylko” godzinami lecieć. I co w tym takiego szczególnego? Dlaczego wirtualni piloci w ogóle mają czelność nazywać się jakimikolwiek pilotami? Oni tylko grają w grę.

Na szczęście nie Tomb Rajder.

 

Symulacje vs. gry

Sądzę, że wirtualne lotnictwo w pełni zasługuje sobie na oddzielenie go grubą kreską od segmentu gier i zabaw. Choć jest to w jakimś stopniu rozrywka, to jednak jest ona zupełnie odmienna od tej, którą dostarczają graczom różnorakie tytuły gier. Wirtualne lotnictwo to symulacja w pełnym tego słowa znaczeniu. Symulacja – czyli coś, co za pomocą programu komputerowego ma maksymalnie przybliżyć nam charakter określonej sytuacji. I choć niektóre symulatory posiadają tak zwane misje, czy zadania do zaliczenia, to jednak są one tylko drobnym urozmaiceniem. My, wirtualni lotnicy mamy to szczęście, że symulatory lotnicze są najlepiej i najbardziej szczegółowo wykonane ze wszystkich komputerowych symulacji. Właściwie ciężko mi wskazać inne symulatory, które byłyby równie dokładne i realistyczne.

 



 

 

Jak gierka komputerowa może być realistyczna?

No właśnie przywykliśmy już do doświadczania w grach zupełnie odrealnionego świata. Świata z potworami, zombie i innymi atrakcjami, których na co dzień raczej nie spotkamy. Symulatory, w szczególności lotnicze, dostarczają nam zupełnie innych doznań.

Symulatory

Obecnie najczęściej używanymi są Flight Simulator X (wcześniej od Microsoftu, teraz pod władaniem Steam), Prepar3D stworzony przez firmę Lockheed Martin (producenta samolotów), oraz zyskujący popularność X-Plane, który wkrótce doczeka się nowej odsłony. Zasada działania każdego z nich jest bardzo podobna, różnią się jedynie poziomem zaawansowania rozwiązań graficznych i wydajnościowych.

samoloty fsx prepar3d

Świat

Wszystkie symulatory szczegółowo odwzorowują realny świat. Znajdziemy w nich lotniska, miasta, drogi, realne ukształtowanie terenu, czasami nawet ważniejsze budynki (np. Pałac Kultury i Nauki, Wawel, Wieża Eiffel’a i inne). Podstawowe widoki dostępne są od razu w pakiecie z symulatorem. Jednak największych detali dostarczają płatne scenerie tworzone przez zewnętrzne firmy. Te nierzadko posiadają wręcz fotograficzną dokładność. Zdarzają się przypadki, gdzie zrzut ekranu wykonany w symulatorze jest mylony z prawdziwym zdjęciem. To o czymś świadczy 🙂

maxresdefault

Prawa fizyki i pogoda

Nie mniej istotną kwestią, na którą twórcy postawili duży nacisk są prawa fizyki i aerodynamiki. Te wspierane są dodatkowo programami dbającymi o utrzymanie rzeczywistych warunków pogodowych. Niejednokrotnie zdarzy się, że będziemy lecieć w zamieci śnieżnej, mgle ograniczającej widoczność, czy też napotkamy silne podmuchy wiatru spychające samolot z zaplanowanej ścieżki. Najczęściej nie ingerujemy w warunki pogodowe – latamy w takich, jakie aktualnie panują w danym miejscu (o ile mieszczą się w normach przewidzianych prawem). Przykład. Jeśli mieszkasz w Warszawie i za oknem leje właśnie deszcz, to my lądując w symulatorze na Okęciu w tym czasie również doświadczymy deszczu.

Samoloty

Do tego dochodzą prawdziwe modele samolotów (od szybowców, przez małe samoloty turystyczne, po myśliwce i odrzutowce pasażerskie).  Te lepsze, zazwyczaj płatne, modele są tak dokładnie i szczegółowo odwzorowane, że nawet sami producenci (Boeing, Airbus) certyfikują je, jako zgodne z oryginałem. Z kolei realni piloci często zwracają uwagę, że nie ma właściwie żadnej różnicy między działaniem prawdziwego i wirtualnego kokpitu.

Lotniska

Dopełnieniem całości są tzw. scenerie lotnisk. Te najlepsze (których jest całkiem sporo) odwzorowują graficznie każdy detal lotniska. Pasy, drogi kołowania, bramki i miejsca postojowe, hangary i terminale pasażerskie, a nawet wnętrza terminala. Wszystko po to, byśmy naprawdę czuli się jak na prawdziwym, realnym lotnisku. Przykładowo na wirtualnym odpowiedniku Lotniska Chopina także zobaczymy terminal autobusowy, hotel Courtyard, a nawet obejrzymy asortyment w sklepach w strefie bezcłowej.

Sieć, czyli wirtualna kontrola lotów

Vatsim oraz IVAO – to dwie sieci umożliwiające coś w rodzaju gry w trybie multiplayer. Oznacza to, że możemy korzystać z symulatora wchodząc w interakcje z innymi użytkownikami. Na czym polegają te interakcje? Cóż, ponownie odpowiadają one realnemu lotnictwu. Rozróżniamy dwie role użytkowników we wspomnianych sieciach. Jedni logują się do nich jako wirtualni piloci samolotów, a drudzy pełnią funkcję kontrolerów lotów. Jako użytkownicy tych sieci dbamy o to, by prowadzona przez nas korespondencja oraz poruszanie się wewnątrz sieci odbywały się według panujących przepisów lotniczych. Za nasze wyszkolenie odpowiadają zarządy odpowiednich sieci (w przypadku kontrolerów) lub zarządy wirtualnych linii lotniczych (w przypadku pilotów). Dzięki temu słuchając rozmów wirtualnych pilotów i kontrolerów naprawdę można by było odnieść wrażenie, że podsłuchujemy załogi prawdziwych maszyn lecących nad naszymi głowami.

wirtualna kontrola ruchu

Czas

Jeśli myślicie, że możemy sobie wystartować i przewinąć cały lot, po czym wylądować na innym kontynencie zaledwie 5 minut później, to… macie prawie rację. 🙂 Symulatory mają możliwość przyspieszenia symulacji albo przeniesienia się w inne miejsce na świecie. Sęk w tym, że z tych opcji nie korzystamy zupełnie (chyba, że akurat ćwiczymy i po prostu chcemy wykonać tylko konkretną część lotu, np. podejście do lądowania). Zazwyczaj czas ustawiamy na realny, zaczynamy przy bramce na lotnisku odlotu i kończymy lot dopiero po wyłączeniu wszystkich systemów samolotu po dojechaniu nim do bramki na lotnisku docelowym. Co to znaczy realny czas? Oznacza tyle, że jeśli z Warszawy do Londynu lecicie w realnym świecie Wizzairem czy Ryanairem zwykle ok. 2,5 godziny to w symulatorze ten sam lot zajmie… ok. 2,5 godziny.

 

 



 

Misje tworzymy sobie sami

Co prawda w FSX znajdziemy możliwość wykonywania zdefiniowanych misji, lecz bardzo rzadko ktokolwiek z nich korzysta. Niemal zawsze sami definiujemy sobie misję. Naszą misją jest bezpieczny lot z jednego lotniska na drugie, zgodny z procedurami i przepisami lotniczymi. Jako członek Polskich Virtualnych Linii Lotniczych LOT Virtual mogę także wybrać jeden z lotów należących do siatki połączeń prawdziwego LOTu, maszynę, która zwykle lata na tej trasie (o ile mam uprawnienia do jej pilotowania), dokładną trasę, a nawet godzinę, czy ilość paliwa, pasażerów i bagażu. Ewentualnie, jeśli nie chcę lecieć z pasażerami, mogę wybrać mały samolot turystyczny i wykonać tzw. lot z widocznością (VFR). Wówczas jedynie muszę zaplanować sobie trasę zgodną z przepisami dotyczącymi tego typu lotów.

Nawigacja i  przepisy

Przed lotem i w jego trakcie wykorzystujemy różnego rodzaju pomoce nawigacyjne. Pomagają nam mapy i diagramy lotnicze. Niemal identyczne są wykorzystywane przez prawdziwych pilotów. Nasze są jedynie nieco zmodyfikowane, by w każdym detalu zgadzały się z wirtualnym światem. Najczęściej jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by używać normalnych, prawdziwych map.

Informację o warunkach pogodowych i wszelkie prognozy pobieramy z tradycyjnych stron dostarczających aktualnych prognoz lotniczych. Oczywiście prognozy odnoszą się do rzeczywistej pogody w danym miejscu, jednak jak wspominałem, w symulatorze warunki pogodowe odpowiadają tym realnym. Są to więc dane pomocne również dla nas.

 

Na zakończenie

Symulator ma to do siebie, że posiada także możliwość dowolnej konfiguracji. Możemy zatem ustawić niemal każdy parametr tak, jak sobie zażyczymy. Możemy zatem latać tak, jak to opisałem, jednak jeśli nie zależy nam na takim realizmie, również możemy kręcić beczki Boeingiem 747 tuż nad Strefą 51 podczas burzy z piorunami i z palącym się silnikiem. Wybór kombinacji jest nieograniczony.

 



 

Niemniej ja opisałem takie latanie, które nam – wirtualnym pilotom – sprawia największą radość. Zgodne z zasadą as real as it’s possible. Dlaczego o tym piszę? Chciałbym nieco zmienić postrzeganie wirtualnych pilotów, wirtualnych kontrolerów i wirtualnego lotnictwa. Nie twierdzę, że jesteśmy na równi z naszymi realnymi kolegami „po fachu”, jednak to, co robimy jest bardziej realne i wymagające, niż może się wydawać. Jest to naprawdę porządna namiastka realnego lotnictwa.

Dzisiaj całość opisałem dość ogólnie. Każdy z poruszonych tematów w zasadzie mógłby być materiałem na osobny artykuł. Wkrótce napiszę bardziej szczegółowo, opisując różne czynności, które wykonujemy, a które zazwyczaj nie kojarzą się z „graniem w latanie”, jak np. planowanie lotu, procedury przedstartowe, czy komunikację z kontrolą.

Jeśli zaciekawiła Was ta tematyka, dajcie znać. Będzie mi bardzo miło 🙂

Czekam też na facebooku.

[grwebform url=”https://app.getresponse.com/view_webform_v2.js?u=B4GI7&webforms_id=7490004″ css=”on” center=”off” center_margin=”200″/]

 

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmail

9 Replies to “W wirtualnym niebie, czyli na czym polega wirtualne lotnictwo?”

  1.  



     

  2. Post, który jest dowodem na to, że symulator to nie gierka. 🙂
    Zabija mity i stereotypy. 😉
    Takie to tajne, że aż mnie to wciągnęło. Cieszę się i radzę każdemu spróbować. 🙂

  3. Który z symulatorów jest najlepszy? Widziałem że jest sporo dodatków do Flight Simulator X ale do „starej” wersji. Do steama jest mało – więc mam pytanie czy kupować steama czy polować na używanego (ciężko dostępny).
    BTW bardzo ciekawy artykuł.

    1. Mysz, prawie wszystkie dodatki działające w FSX, będą działać także w FSX:SE. Ja obecnie korzystam właśnie z tego drugiego. Ciężko powiedzieć, który jest najlepszy. Każdy ma swoje wady i zalety. FSX ma mnóstwo dodatków, płatnych i darmowych, ale jest przestarzały technologicznie. Nadrabia to Prepar3D, do którego pasuje także większość dodatków z FSX (choć czasem trzeba się trochę postarać). Z kolei X-Plane wypada najlepiej pod względem grafiki i wydajności, ale niestety ma wciąż dość ubogi zasób dodatków względem poprzedników. W listopadzie ma wyjść nowa wersja X-Plane, zobaczymy co pokaże.

      BTW Dzięki 🙂

    2. Mysz, nie wytrzymam, permanentna inwigilacja 😛

  4. To jest bardzo ciekawe! 🙂
    Nareszcie będzie można pokazać innym, że to nie jest „tylko gierka”. Znam osoby, które są wirtualnymi pilotami i zdecydowanie są to osoby inteligentne, pełne pasji, odpowiedzialne.
    Chętnie poczytam o tym więcej 🙂

    1. Paulina, bardzo miło mi to czytać 🙂 Wkrótce kolejne artykuły i kolejne informacje.

  5. Brzmi bardzo zachęcająco i chętnie dowiem się więcej (pewnie dam się wciągnąć :P)

    1. Ania, to świetnie! 🙂 Napisz do mnie, pogadamy i zobaczymy co da się zrobić.

Dodaj komentarz